15 kwietnia.. pewnie wiele osób będzie pamiętać tą date.. a mianowicie był to ostatni dzień w szkole.. koniec liceum… koniec siedzienie w ławkach i zlewania się każdego dnia.. nadchodzi maturka i studia… wiele osób rozpacza że to jedne z ostatnich momentów kiedy będzie się widzieć osoby z klasy… zaś inni cieszą się że już koniec i nie będą musieli patrzeć na niektórych… co mnie zdziwiło to ostatnie spotkanie po zakończeniu roku.. słyszałem że wiele osób chciało iść.. ale wpadli nie wszyscy (zresztą nie wszystkich chciałem widzieć) ale jakoś wszyscy bardzo szybko się zwinęli.. spotkanie nie trwało chyba nawet 3 godzin.. zanim się obejrzałem zostałem sam z kaśką i madanem który wpadł później…. zobaczyłem wtedy że różne osoby mają różne piorytety i można było zobaczyć że każdemu na czymś innym zależy i chyba wtedy do mnie dotarło że to już się skończyło.. skończyła się ta jedność klasowa której chyba tak zupełnie w pełni do końca nigdy nie było… każdy poszedł w swoją strone… może jeszcze kilka osób to odwróci i utrzyma znajomośc. chociaż tak samo miało być po gimnazjum i jak zwykle wytrwają tylko pojedyńcze znajomości… bo jak do tej pory osobą która trzymała klase jako grupe to chyba karolina b zwana ,,ciotą” ale wątpie żeby jej się to nadal udało chociaż chciałbym… bo tylko ona zawsze coś robiła co łączyło osoby jako klase.. pewnie to będzie jak teraz z moimi kumplami z gimnazjum że nasza znajomość opierać się będzie na gg i na przypadkowych spotkaniach.. ale warto to zmienić.. i ja przynajmniej będę się starał to zrobić… a poza tym … to ponownie… mam deja vu.. tak jak trzy lata temu.. nasuwa mi się jeden wniosek.. jak zwykle dowiaduje się o kilku sprawach za poźno.. i nie potrafie odczytywać zachowań i nastawień różnych osób wobec mojej osoby a w szczególności dziewczyn.. no niestety nie mam tego daru.. koniec mojego wywodu… p.s grajcie z kasią s w bilard tylko kiedy wypije dwa lub więcej piw…