gravis blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Ok.. to ja kolejny raz… tym razem wielka akcja… JEŚLI JEST OSOBA KTÓRA CHCE MI KUPIĆ BUTY ZA REKLAME ALBO COŚ W TYM STYLU WAŻNE ZEBYM MIAŁ BUTY TO ZAPRASZAM…bo nie mam w czym jeździć i nie mam kasy… chyba na przyszłe zawody zrobie sobie koszulke z napisem ,,miejsce na twoją reklame”…

co on chce?? hang 10

1 komentarz
Scan10731.sized.jpg

tira tira…

1 komentarz

Dzisiaj na stronie bmx.pl w galerii… w kategorii ,,ŁÓdź” umieściłem 6 swoich fotek na bmx-ie.. więc jak chcecie to looknijcie (nie moge ich tutaj umieścić bo wyskakuje błąd)

Nie chciało mi się tak odrazu pisać drugiej cześci o naszej eskapadzie dlatego musieliście troche poczekać.. nie wszystko na raz… odrazu pozdrówki dla sędzia za extra imprezke piątkową… fajnie odbijałeś się od sufitu gdy cię podrzucali…ale powracając do tytułowego tematu… to skończyłem.. naa… a wiem .. jesteśmy na lotnisku.. wogóle pomiędzy terminalami jeździło się metrem.. :) 2 minuty… więc można sobie wyobraźić jak wielkie było lotnisko skoro jeździ się po nim mini metrem… wylądowaliśmy.. wbiliśmy się do pierwszego autobusu jądącego na victoria station… stamtąd po 10 min poszukiwania znaleźliśmy nasz hotelik prowadzony przez taliba hehhee naprawde gość był śmieszne ale okazał się bardzo wporządku wobec nas… oddał nam pokój przed czasem ponieważ formalnie był on od 16 ale wpuścił nas ok godz chyba 11… po zostawieniu rzeczy ruszyliśmy na miasto.. prześliśmy 50 m.. a tutaj Bentley z limitowanej wersji.. no coż.. tam było tak dużo mercedesów jak u nas maluszków i polonezów razem wziętych.. niechce pisać o każdym budynku którym oglądaliśmy bo każdy był tak samo piękny… jeździliśmy metrem (najlepszy środek transportu w Londynie.. płacisz 4 funciaki i jeździsz przez cały dzień ile chcesz)… i szukaliśmy ciekawych miejsc.. big ben, parlament.. tower bridge itd… niestety pierwszego dnia szybko się zmęczyliśmy bo nie przespaliśmy nocy i byliśmy kilkadziesiąt godzin na nogach i ok 18 jak położyłem się w pokoju hotelowym to już po 5 minutach spałem… obudziłem się po 13 godzinach snu następnego dnia….. kolejny dzień niestety nie przyniósł poprawy pogody.. a raczej przyniósł pogorszenie.. zaczęło padać.. ale my jako niepokonani turyści.. ruszyliśmy na miasto podziwiać kolejne piękne samochody.. ok.. narazie ide coś zjeść więc to koniec części drugiej ale nie ostatniej.. jeszcze troche was ponudze tym biadoleniem o londynie.. tymaczem kolejne foto… bo to tradycja..albo dla odmiany to małego gifa…..
012756_vP.gif
Pewna osóbka mi wspomniała żebym napisał coś tutaj o moim wypadzie weekendowym do Londynu… tak więc… skrobne kilka słów… Zaczęło to się jakiś miesiąc temu kiedy sędziu wystrzelił z pytaniem czy nie chciałbym z nim wyjechać do londynu na weekend… pomyślałem że to za drogi pomysł jak dla mnie ale okazało się że mamy nocować u brata ciotecznego piotrka.. a bilet samolotem kosztuje tylko 400 zł…zatem zgodziłem się.. po miesiącu a dokładnie 4 dni przed odlotem okazało się że brat piotrka jednak odmówił i nasz wyjazd stanął pod znakiem zapytania ponieważ ciężko u mnie było z kaską na hotel ale z nieba spadł nam ojciec sędzia który załatwił nam jakiś tani hotel w samym centrum Londynu (kilometr od parlamentu)… Odlot samolotu mieliśmy w piątek rano o godz 6.45…. na lotnisku w wawie mieliśmy być o 4.45. zatem z Łodzi wyjechaliśmy ok…2… niestety moim wielkiem błędem było to że nie przespałem się przed podróżą… ale ciekawe rzeczy działy się już po odprawie… staliśmy aby pokazać nasze paszporty gdy usłyszeliśmy za nami pana z żelem na głowie mówiącego do swojej żony (a raczej krzyczącego) .. ,, jak mnie jeszcze raz pośpieszysz to cię zapier…” no coż .. kolega był zdeczka agresywny.. (później przez 60 minut ok 4 razy był w toalecie, ciekawe po co ;p).. czekając na samolot zauważyliśmy także dwóch panów nienajlepiej ubranych po których świadczyło że przed odprawą siorpneli troszke % bo ciężko im szła gadka.. w sumie nie wiem czemu wogóle ich wpuścili na pokład.. a i jeszce dobre było jak to że jeden gość czekał na odlot swojego samolotu i chyba się zapomniał z kolegami bo dopiero jak jego wizz odleciał to się zgłosił… no i niestety ominął go lot do londynu.. w samolocie ( w którym byłem pierwszy raz) było dosyć ciekawei .. ale tylko podczas startu bo fajnie mnie wbiło w fotel… i już nie dziwie się że lot kosztował tylko 400 zł bo nie dostaliśmy nic do zjedzenia.. trudno.. ale po nieprzespanej podróży wylądowaliśmy na standford .. co miało być małym lotniskiem a było 3 razy większe od lublinka…. ok… to tyle jak na część pierwszą…. musze znikać od kompa.. jutro napisze drugą.. obiecuje… a i jeszcze fotke umieszczam.. wogóle nie dotyczącą tematu…
11.jpg
Słuchajcie wszyscy.. dzisiaj dostaniecie bardzo ważną wiadomość.. dla tych co chcą być trendy i na czasie umieszczam link do stronki kasi s. znanych w kręgach przestępczych jak ,,kierowca odrzutowca” (mam nadzieje że dzisiaj wreszcie zdała to prawko).. więc pamiętajcie… każdy kto chce być na czasie… musi tam wpaść… a btw.. jak zapraszacie bartoszczyka to upewniajcie sie że zna wcześniej droge.. hehehheeheh…. bo może się zgubić..hehhehe
Tekst tutaj umieszony nie był napisany dzisiaj lecz kilka miechów temu ,,.. tak się zastanawiam po co to wszystko. Nie wiem czemu jeżdże na bmx-ie przecież wiadomo że nigdy nie osiągne poziomu na jakim sa prosi, więc po co??? Narazie nawet ta ,,przyjemność” nie przyniosła mi korzyści.. wchłania mój czas, moje pieniądze i co dostaje?? krótkotrwałe zadowolenie że dobrze jeżdże… a gdy wróce do domu zobacze film na którym koleś młodszy odemnie robi triki których ja nie zrobie nawet za 2 lata.. w takim razie wszystko wygląda tak że mam rzecz która pochłania mój czas moją kaske moją nadzieje pomimo że na starcie mnie dyskwalifikuje. Mógłbym przeciez robić inne rzeczy w którym miałbym szanse żeby coś osiągnąć. Z drugiej strony czy o to chodzi?? Żeby coś osiągnać.. przecież powinienem robić to dla siebie a tymczasem licze tylko na profity… Ale dla siebie?? to raczej wtedy pasja przerodzi się w robaka i pochłonie wszystko nie dając nic.. tak naprawde większość osób jeździ po to aby być lepszym albo mieć z tego korzyści lub w ostateczności żeby być innym i robić coś ciekwego.. bo z tego co widze to nie uwierze że ktoś mi powie ,, ja jeżdże tylko dla satysfakcji” to brednie… wiem co różne osoby mówią więc w to nigdy nie uwierze… ja po tym co napisałem… albo sprzedam swoj rower… i zaczne robić coś w czym jestem naprawde dobry…. albo… albo nie wiem co…” to tylko fragment….. maila którego kiedyś napisałem… nie wiem czemu go wstawiam… więc nie pytajcie… tak sobie ctrl + c i ctrl+v./.. narazie
Nie może być tak żebym nic nowego nie wstawił tutaj bo mi Asia już marudzi że nie ma czego komentować i że jestem leniem że nic tu nie robie.. więc notka stricte dla niej żeby miała co robić w domciu…. Tylko niech nie myśli że wstawie fotke jej nowego obiektu porządania czyli TJ Perry.. a wstawie fotke paul-a osicka.. który robi trick na piasku.. :) sick motherfucker… Nie najlepiej się czuje więc wstawie fotke i znikam spać dalej… a btw… polecam płytke NERD czyli fly or die bo okazała się bardzo interesująca.. a jeszcze jedno btw.. niedługo długo oczekiwane fotki największego pro wsród flatlanderów czyli mnie (niech żyje skromność), hehe nie no żartuje ale wstawione będą fotki ze mną ale jeszcze nie są zrobione ale to wszystko ma być jeszcze niespodzianką więc oczekujcie a nie pożałujecie..
Picture532.jpg

  • RSS