gravis blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

To był kolejny ciężki tydzień… ale nie z powodu że szkoła jak zwykle.. bla bla bla.. zaczął się okres mojej przeprowadzki.. hmm będzie ciężko.. a raczej już jest.. ponieważ na samo zawiezienie drzewa do kominków do domu zajęło mi od 9 rano do 17… i sobote miałem z głowy.. ble.. bardziej się martwie o to że nie pojeździłem sobie na rowerze.. a to jest akurat moment kiedy zaczęło mi coś nowego wychodzić i nie mam okazji potrenować tego aby doprowadzić so stanu użytkowego.. no ale cóż tak bywa… są też zalety.. będę miał wreszcie psa.. tylko nie wiem jakiej rasy… głównie myśle o siberian husky i labradorze.. no ale jeśli husky to musiałbym zrobić z roweru zaprzęg bo on musi bardzo dużo biegać… zresztą mam jeszcze czas się zastanowić… w ten weekend straciłem tylko sobote ale następny weekend to dwa dni zasuwania :( … co gorsza.. dzisiaj mam ostatni dzień z netem :( nie wiem jak ja będę żył bez neta… 3 lata z nim i tak nagle rozstaje się :(.. kurcze.. i teraz musze kończyć… do następnego…
Od kilku dni już nie napisałem rzadnej notki.. to dziwne ale nie mam weny i głębokiego tematu na który mógłbym coś napisać. Ogólnie ostatnio w głowie się dzieje u mnie dużo dziwnych rzeczy, trace rachube czasu nawet miałem sytuacje kiedy myliły mi się dni, zapominam wiele rzeczy, odczuwam dziwną atmosfere, szczególnie w szkole… Zapatrzony jestem w film ,,Big Blue” z 1988 roku.. Myśle że jest to film mistrzowski w pełnym znaczeniu tego słowa… Pełen artyzmu z przekazem, zero nadmiernej przemocy, ukazane piękno natury.. po prostu film extra, polecam go każdemu.. a tak wogóle.. szukając ciekawych zdjęć natknąłem się na własnie to…
z1787560G.jpg

nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego gdyby nie opis do zdjęcia który brzmiał ,,Zdjęcia dnia
20 listopada, Sztokholm. Grupa Świętych Mikołajów udaje się pociągiem na pierwsze międzynarodowe zawody mikołajowe do miejscowości Gallivare. Rozegrane tam będą m.in takie dyscypliny jak pakowanie paczek dla grzecznych dzieci, rozpalanie ognia w kominku, pieczenie świątecznych ciasteczek.” .. no cóż widocznie jestem ograniczonym człowiek ale o zawodach mikołajów nie słyszałem.. no ale tak bywa… więc ludzie oglądajcie ciekawe filmy… nie psujcie sobie nastrojów.. znajdźcie pozytywny element w życiu i trzymajcie isę go.. by the way… 1 grudnia już mam koniec z netem.. więc nie wiem co będzie z przyszłością tej strony.. ale wszystko okaże się w praniu.. see yaa…

Wielkie JOŁ… pozdro 600… Dawno już nic nie pisałem a teraz się trafiła naprawde zajebista okazja a mianowicie trzecie mistrzostwa Polski we Flatlandzie w Katowicach.. Najlepiej powiem jak było po kolei.. Wyjechaliśmy w piątek o 6 rano pociągiem z dworca fabrycznego.. Mieliśmy szczęście bo wcisneliśmy się do przedziału bagażowego i nikt nas nie wywalił dzięki czemu mogliśmy siedzieć ze swoimi bmx-ami przy nogach nie narzekając na brak przestrzeni… podróż do katowic przebiegła spokojnie dotarliśmy co do minuty na godzinke 9.22 na dworzec główny w katowicach.. Na początku chcieliśmy się dowiedzieć gdzie znajdują się targi międzynarodowe podczas których miała odbyć się impreza.. niestety ale mieszkańcy katowic najwidoczniej nie znają swojego miasta ponieważ dopiero po spytaniu ok 10 osób uzyskaliśmy odpowiedź gdzie mamy podążać… po ok 40 rajdzie przed ulice katowic dotarliśmy do hali… na wstępie oczywiście nie chciano nas wpuścić ale po szybkiej rozmowie z klaudkiem wszystko się unormowało i za darmoche wbiliśmy się do hali… Zadziwiony byłem targami ponieważ można je określić słowem ,,beznadzieja” ponieważ były strasznie małe i nie reprezentowały dobrego poziomu… ale dzięki temu miejsca do jazdy zupełnie nie brakowało… było nawet za dużo… co do nawierzchni to mogłaby być troszke lepsza ale nie ma co narzekać nie było aż tak źle.. dało się jeździć i nie odczuwało się tak bardzo jej negatywnych cech… w piątek był czas na treningi do godz 17…. chyba źle zrobiliśmy bo wszyscy się rzucili na plac do jazdy jak wygłodzone hieny na padline bo byliśmy później tak wyczerpani że następny dzień był kryzysem formy… noc z piątku na sobote spędziliśmy w hoteliku ,,batory” do którego jechaliśmy ok godziny… (podrowienia dla naszego afro-przewodnika za wydłużenie drogi)… w hotelu zaczęły odbijać korby.. czyli złote rybki, udawanie larw w śpiworach, nadmierne wypuszczanie gazów, zapychanie kibla powodujące wylewanie wody na zewnątrz,uderzanie radiem o podłoge az do jego włączenia itd.. rano następnego dnia wyruszyliśmy znów do hali… w hali ok 12.30 odbyły się zawody.. zaczęło się oczywiście od eliminacji na pierwszy ogień skoczył lama który jechał pierwszy.. po rozmowie z nim stwierdzam że jego występ był kiepski… później jechąłem ja… i jacyś goście z innych miast… podczas eliminacji udało mi się zrobić hitchhiker-a, squiker to backward wheelie, nieudany steamroller do funky chiken… to na tyle co do mojego przyjazdu… bym zapomniał wspomnieć że z łodzi wystartowały aż 6 osób co jedt dobrym znakiem na przyszłość…ale mniejsza oto.. po eliminacjach ogłoszono kto dostał się do finału.. jest to bardzo istotnr ponieważ do finału wszedł wielki KAMASZ… tego dnia naprawde sklejał extra tricki co zostało docenione i w końcowych efekcie zajał 3 miejsce.. congratufuckinlasions dla niego bo naprawde zasłużył… bo finałach i tym całym shitcie przyszedł czas aby się zbierać więc spakowaliśmy się i ruszyliśmy na dworzec… jak to bywa z krzyśkiem jak zwykle chciał komuś pokazać dupe i tak się stało podczas jazdy dwa razy wystawial ja z drzwi zadziwiając wiele osób.. (będzie fotka)… następnie ja i krzysiek zrobiliśmy sobie ciuchy z worków na śmieci.. hehehe z tego też chyba będzie fotka.. (julek licze na ciebie)… reszta podrózy była spokojna dotarlismy w ok godz 22… i rozeszliśmy się do domów… p.s zapomniałem wspomnieć że zająłem miejsce dopiero 13 :( i jeszcze raz pozdrówki dla kamaszyska za pokazanie klasy… pozdro 600….

  • RSS