gravis blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

Jedno ciekawe zdjęcie dla osłody.. Na fotce jest Travis Collier ma 20 lat a zdjęcie wykonane na torze wyścigowym w vancouver.. respect dla niego za styl….
Travis_Fingers.jpg
Nie może być tak żeby była duża przerwa w aktualizacjach na blogu więc małe co nieco musze wpisać… jak można było się domyśleć obciąłem włosy i jestem prawie łysy… nie obawiajcie się, dobrze wyglądam, przecież przez 17 lat chodziłem prawie łysy i było dobrze więc powróciłem do poprzedniej standardowej fryzury… cała kaska poszła w rower… ;p miodzio nowe widełki.. :) jutro je sprawdze w jeździe… I dla wszystkich nie wiedzących gratulacje Dla Karoliny O. aka Miziaty Chomik za pierwszą i bardzo udaną sesje dla kogoś tam (Pana Tomka zajmującego się promocją bla bla bla..) oby tak dalej i będę się kiedyś chwalił że siedziałem przed nią w ławce.. :) oby tak się stało.. może jeszcze dzisiaj w nocy wpadne bo ostatnio cierpie na bezsenność do dzisiaj …. see yaa

Chyba decyzja zapadła… zostałem ,,kupiony” w zamian za nie zrobienie dredów uzyskam kase na części do bmx-a które są mi w tym okresie bardzo potrzebne na zrobienie z lamą naszej demówki.. trudno.. dredy zostaną odłożone na jakiś inny czas .. ja powróce do poprzedniej fryzury… trudno tak bywa ale inwestycja w rower bardziej może mi się opłacić :).. niestey ale bardziej kocham bmx-a niż dredy… Sorka tylko dla osób którym powiedziałem że zrobie ale tak bywa ostatecznie w krótkich też dobrze wyglądałem… see yaa…

Oki… przez ostatnie kilka dni codziennie moja mama odradzała mi robienia dredów.. przyznam szczerze że troszke zacząłem się wahać… więc pytam osoby które to czytaja.. są dwie opcje:
1. zrobić dredy…
2. zrezygnować z dredów, ściąć włosy, a kase wydać na coś innego… czekam na rady i odpowiedzi… ja sam jestem w 75% zdecydowany na dredy..

Cała notka została napisana przez sędzia dlatego jest umieszczona jako cytat… ,,Oczekiwana jak przez niektórych część trzecia!!!

Zanim zacznę, chciałbym podziękować wam za przypomnienie mi o kilku niezmiernie ważnych faktach które miały miejsce w Blanes.
Od samego początku była mowa o alkoholu….heh surowy zakaz, za którego złamanie groził wcześniejszy powrót do domu, lub inne nieciekawe konsekwencje. Tego chyba nie da się uniknąć zwłaszcza na obozie. Pewnego gorącego wieczoru wszyscy zdecydowali nie wybierać się dzisiejszej nocy na dyskotekę…w zamian za to mieliśmy wolny czas do godziny 2:00 w mieście. Część do miasta część jednak na dyskotekę a CZĘŚŚŚŚŚĆĆĆĆ na plażę. Znacznie większa część nie wybrała się na gorący piasek, aby podziwiać widoki, ani nakarmić mewy….wybrali inny wariant rozrywki. Niektóre osoby nadużyły alkoholu. Jedna z dziewczyn nie mogła dotrzeć o własnych siłach do campingu…na szczęście znalazło się kilku hemanów którzy postanowili zanieść koleżankę do domku…cóż za odwaga…niestety robili to na tyle zgrabnie, że podczas ich wędrówki dostrzegła ich policja, która zainteresowała się całą sytuacją…został sprowadzony ambulans a nasi dzielni bohaterowie ze spuszczonymi głowami udali się grzecznie do łóżek. Niestety to nie był koniec wrażeń na dzień dzisiejszy. Zaraz po powrocie wszczęto poszukiwania kolejnej koleżanki która nie była w dniu dzisiejszym w formie…na szczęście zguba się znalazła już po kilku minutach…….w krzakach…Jak zeznał potem sierżant Piotr S zwany w kręgach przestępczych „sędziu” dziewczyna miała rozpięte spodnie i wyglądała na lekko zaspaną, również jak później dodał słaniała się na pęcinach. Na ratunek przyjechała kolejna ekipa z ostrego dyżuru…tym razem pacjentka nie została odwieziona na sygnale do szpitala…podczas całego wydarzenia sierżant Sędziu zauważył na twarzy znanego już nam „Pudziana” zdenerwowanie, szybko podbiegł i zapytał co go tak zdenerwowało. Chłopak szybko opowiedział iż podczas transportu koleżanki z plaży do campingu jeden z obozowiczów starał się „obmacać” nieprzytomną koleżankę. Strasznie go to zdenerwowało. Podczas opowiadania użył pewnego zwrotu, które długo zostanie tam w pamięci, cytuję….”…nieśliśmy ją a ten debil próbował ją obmacać, przecież to straszne tak trupa ruchać…”, jak sami się przekonaliśmy kolega „Pudzian” uznał już koleżankę za martwą…ach ten „Pudzian”. Kolejnego dnia kierowniczka obozu kazała imprezowiczom podpisać śmieszne oświadczenia…
Proszono mnie, abym rozwinął temat dziewczyn…jeszcze długo ja, sędziu, madan i wasil będziemy mieli przed oczami twarze oraz ciała: Paulinki, która oczarowała nas już na samym początku, Oli, która zawróciła sędziowi w głowie, Magdy, która mogła uwieść nie jednego na tym obozie, Ani (siostra Oli), która po mimo tak młodego wieku wyglądała bosko, Arlety, której imię jest równie tajemniczej jak ona sama, szkoda, że tak mało ją poznaliśmy…Jednym słowem będzie mi brakować tych widoków z basenu…mamy (piszę tu w imieniu nas wszystkich), że jeszcze się spotkamy…
Wiele filmów, opowiadań, komiksów złożonych z części kończy się na części 3…czy tak będzie w przypadku mojego streszczenia? Zobaczymy czy jeszcze coś ciekawego wpadnie mi do głowy, a może ktoś przypomni mi jakiś ciekawy moment o którym zapomniałem…. „

Wstawiam na chwilowe pocieszenie fotke… zrobiona została przez Timo Toots-a, osoby które przeglądają strony o bmx-ach często mogą zobaczyć jego prace. Ta fotka znacznie odbiega od tej tematyki ale po prostu zwróciła moją uwage…
midnight_tramm_2.jpg_33
Nareszcie się zabrałem .. jak nie rower to lenistwo powstrzymywało mnie od dopisania kilku słów o naszym obozie… Zapomniałem o rzeczy najważniejszej a mianowicie o płonących włosach wasila a było to drogie dzieci tak… Pewnego upalnego wieczoru madan bawił się zapalniczką wasila… świadomie i z premedytacją znacznie zwiększył płomień w zapalniczce następnie odłożył ją na bok… kolejnego dnia kiedy wszyscy zapomnieli o działaniu madana, wasil wziął zapalniczke nachylił się z papierosem nad, nią włosy wisiały nad zapalniczką i wasil odpalił…. te które wisiały nad płomieniem spłoneły.. wasil zrobił taką mine że wszyscy się śmiali kilka minut … troszke włosów ubyło ale mieliśmy zabawy na kilka dni… :) … Hmmm niech pomyśle o czym miałem wspomnieć… aaaa wiem hiszpanki zawiodły… swoją urodą nie dościgały polek… tutaj pozdrówki dla OLi chociaż pewnie bardziej sędziu by tutaj chciał się podpisać.. ze względu na jego uwielbienie wobec Jej uroku… nie martw się sędziu, umieszcze jej fotke jak tylko wywołam… specially for u.. także dla magdy, Anii… itd nie chce wszystkich wymieniać… hmm.. co jeszcze… hmm pozdrówki dla kadry którą bardzo dobrze znał madan i dzięki temu nie straciliśmy nawet kropli naszego alko (w przeciwieństwie do warszawiaków którzy samej wódki stracili ok 5 litrów)… wielki fuck dla anglików którzy w restauracji w barcelonie zachowywali się jak wielkie tłuste świnie… nigdy już nie zjem w KFC po tym jak w tej restauracji zobaczyłem najwiekszego karalucha w życiu… hmm o czym ja jeszcze miałem napisać….. niech pomyśle… wiem napisze co mi się podobało walne liste 5 rzeczy…
1. Stadion Barcy…
2. Pokaz tańczących fontann w barcelonie
3. Promenada w Blanes
4. Tossa
5. Widok na miasto z góry w Barcelonie
oki ale niechce opisywać tego bo musicie to sami zobaczyć… Hmm.. pozdrówki dla madana który jako jedyny codziennie wypowiadał słowa ,,a może się napijemy” chwała mu za to… Sędziu przechodził samego siebie robiąc wszystko co może jednocześnie wkurwiając wasila… kurcze… dzisiaj miałem tyle pomysłów żeby napisać tu coś ciekawego a teraz nic…a jescze pozdrówki dla ,,przewodnika” który pierdolił takie głupoty przez droge że ja z madanem ciągle się śmialiśmy… trudno … jeszcze coś wymyśle i napisze..a tymczasem koniec part two.. maybe będzie part three…

Jak zwykle jest tak że wszystko co fajne musi się szybko skończyć .. no cóż niestety ale tak bywa… Nie mam zamiaru opowiadać dzień po dniu tylko powiem kilka ważnych rzeczy z obozu.. Nie wiem od czego zacząć więc zaczne od początku.. Kiedy wsiedliśmy do autkaru na pierwszy plan wyszedł gość którego później nazwaliśmy ,,39″… według mnie to totalny idiota który tylko latał za laskami a z jego wypowiedzi można było zauważyć że skromnością nie grzeszył.. no ale cóż usiedliśmy na miejscach… przed nami siedzieli warszawiacy którzy wykazywali bardzo dużo uwielbienie wobec ciuchów z trzema paskami…. po lewo siedzieło dwóch gości z których jeden został nazwany Pudzianem ze względu na dużo masę mięśni.. no ale niestety jego wiedza szczególnie z geografii nie pokrywała się z mięśniami (jadąć nad morzem spytał kiedy wyjedziemy z tej Austrii, no cóż nie wiedziałem o tym że ten kraj leży nad morzem).. Dobra nie będę już krytykował naszym kompanów bo przecież było kilka ciekawych osób z którymi można było pogadać…Droga jak łatwo się domyśleć było męcząca.. po przyjeździe dowiedzieliśmy się że trafimy do domku oddalonego od obozowiczów… wydało nam się to dobrym rozwiązaniem i trafiliśmy do mobile home-u o wielkości kiosku.. ale po krótkim czasie zauważyliśmy że większa odległość od wychowawców tylko pomaga…Piękne baseny, plaże i wszystko drogie… musieliśmy kupować heineken-y i sławne winko ,,sangria” które mnie zaskoczyło dobrym smakiem.. Zastanawiam się czy opisać nasze wycieczki do barcy, tossy ale zostawie to do momentu jak wywołam fotki… a mam je odebrać dzisiaj o 14.30… Dyskoteki hmmm…. chodziliśmy tylko do dyskoteki o nazwie ,,arena” muzyke mógłbym ocenić na 4.. jednak nie zapomne dnia w którym była dyska w pianie.. polecam to wszystkim.. zabawa gwarantowana, jak większość osób ja też bawiłem się zajebiście… Dziewczyny hmm… polki zadziwiły mnie jedną rzeczą negatywną… nie będę pisał bo pewnie wiele osób się domyśli jeśli ma kumate główki… Sorka ale musze teraz wyjść … i to tylko PIERWSZA CZĘŚĆ OPISU NASZEGO OBOZU BO JESZCZE DUŻO RZECZY POMINĄŁEM…. p.s nie czytałem tego po napisaniu więc pewnie są różne błędy


  • RSS